Serwis informacyjny
Miasta i Gminy Murowana Goślina

Ścieżka nawigacyjna

Treść strony

„Kolacja Wspomnień” na Antypodach

Dokładnie piętnaście lat temu w sierpniowe popołudnie otrzymuję wiadomość z Ancestral Attic [międzynarodowa oragnizacja, która wspiera poszukiwania geneaologiczne), że członkowie pewnej australijskiej rodziny odkrywają właśnie swoje polskie korzenie i że część ich przodków pochodzi z Murowanej Gośliny i Rogoźna. Rodzina z Canberry pyta więc czy może przyjechać do Murowanej Gośliny.

Zacznę jednak od końca. Zimowe lipcowe popołudnie, stolica Australii, rok 2026. Razem z Fleur docieramy na miejsce. Już od wejścia do restauracji dostrzegam delikatną postać, której białe włosy jednoznacznie potwierdzają moje przypuszczenia. To właśnie Judith. Judith Wimborne. Rozpoznaje mnie. Obejmuje z ogromną czułością, a ja nieporadnie pokazuję zdjęcie. „To w ogrodzie Twojej Mamy” – oznajamia bez wahania. Potem co chwilę powtarza: „Dziękuję, że mnie odwiedziłeś” oraz „Planujemy kolejną wyprawę do Polski”. Od córki Fleur wiem, że prawdopodobnie już nie będzie kolejnej – Judith coraz częściej zapomina i coraz mniej pamięta. Jednak przywiezione zdjęcia przywracają wspomnienia z Murowanej Gośliny, z wizyty w ogrodzie mojej Mamy, przypominają spotkania z mieszkańcami, zapachy, smaki.  

Kiedy w goślińskim parku odbywa się „Śniadanie Wspomnień” (w ramach kolejnego Światowego Zjazdu Gośliniaków), daleko na Antypodach jem nie śniadanie, ale kolację z potomkinią Gośliniaków i jej rodziną. 87-letnia Judith wspomina swoje dwie wizyty
w Murowanej Goślinie: tę sprzed siedmiu lat (przybywa wtedy również w czasie Jarmarku św. Jakuba) oraz tę pierwszą – założycielską – z 2011 roku, kiedy dopiero zaczyna odkrywać swoje goślińskie korzenie. „To miasto było domem mojego pradziadka, Gustawa Magnusa [urodzony tutaj w 1820 roku] i jego brata Leopolda (…). 

Podczas spaceru ulicą Szkolną, sąsiadującą z ówczesną dzielnicą żydowską, wyobrażałam sobie Gustawa i Leopolda, którzy byli kapelusznikami [modystami], pracujących razem przy stole, krojących sukno i szyjących kapelusze noszone codziennie przez większość ludzi w tamtych czasach. Wraz z wieloma innymi Żydami w mieście zajmowali się krawiectwem i handlem. Obecnie znajduje się tam duża szkoła, która została zbudowana już po wyjeździe braci do Anglii a stamtąd do Australii. Gustaw i Leopold prawdopodobnie uczęszczali do chederu [żydowskiej szkoły] przy synagodze” – opowiada z przejęciem. W 2019 roku Judith spotyka się nie tylko z moimi uczniami, ale również z naszymi przyjaciółmi z Niemiec, o których potem pisze: „Grupa z Niemiec pochodzi z Hemmingen. Przyjechali odwiedzić swoich polskich przyjaciół i posadzić drzewo w parku miejskim jako gest wzajemności. Byli bardzo przyjazną grupą,
z którą spędziliśmy kolejne dni, odwiedzając inne miejsca o wielokulturowym charakterze. Bardzo podobał mi się wieczorny posiłek spędzony na rozmowie z tą grupą we wspaniałym ogrodzie Mamy Jakuba. Dobrze było poczuć, że istnieje pojednanie ze zwykłymi Niemcami. To dobry sposób na uleczenie ran z przeszłości”. Z Judith odwiedzamy jeszcze Rogoźno, z którego pochodziła jej prababcia – Amelia Casper (1820-1899), Skoki, Gniezno i Warszawę (m.in. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN).
Na zaproszenie Pani Alicji Kobus uczestniczymy w szabacie. Judith zapala świece, jest wyraźnie wzruszona i obiecuje, że wróci do Murowanej Gośliny ze swoimi dziećmi, by pokazać im ich (wielko) polskie korzenie. Potem mamy COVID-19, spotkania online, wybuch wojny w Ukrainie. A Judith w kwietniu 2022 roku pisze: „Drogi Jakubie, oglądałam wiadomości w telewizji i zastanawiam się, czy wszystko u Ciebie w porządku? Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tragiczną sytuacją w Ukrainie i Europie Wschodniej. Jest nam bardzo przykro z powodu ludzi, którzy stracili domy i tych, którzy musieli wyjechać, aby czuć się bezpiecznie. Często o Tobie myślę i przesyłam Tobie i Twojej Mamie najserdeczniejsze życzenia. Ogromne serdeczności od całej mojej rodziny dla Ciebie”.

Po spotkaniu z Judith w Canberrze, jej mężem Brianem i córką Fleur jadę do Sydney. Towarzyszy mi zachód australijskiego słońca, którego piękno dopełnia moc otrzymanych wcześniej wzruszeń. Jestem pewien, że po tym zachodzie nastanie nowy dzień z przesłaniem, że warto pielęgnować relacje między ludźmi, bo właśnie one są nadzieją na lepszy świat bez wojen i nienawiści. A pamięć jest egalitarną przestrzenią dostępną w każdym momencie. Spotkania oraz zdjęcia pomagają nam ją utrwalać i aktualizować.

Tekst i zdjęcia: Jakub Niewiński

  • portret mężczyzny
  • starsza kobieta i dwie młode dziewczyny
  • trzy osoby pozują do zdjęcia na tle ratusza w Murowanej Goślinie
  • kobieta i mężczyzna pozują do zdjęcia
  • kobieta i mężczyzna pozują do zdjęcia
  • dwie kobiety w ogrodzie
  • kobieta podczas prezentacji slajdów na sali, wokół siedzą ludzie

Polecane wydarzenia z kalendarza

Kalendarium

Promocja

Stopka strony

  • Finansowanie zewnętrzne

Urząd Miasta i Gminy Murowana Goślina
plac Powstańców Wielkopolskich 9
62-095 Murowana Goślina